7 sposobów na uproszczenie życia

Już wiele razy próbowałam uprościć, usprawnić swoje życie. Przeczytałam mnówstwo książek i artykułów na ten temat i nic się nie stało. (Obejrzałam też trochę filmików Chodakowskiej i nic nie schudłam 😉

Postanowiłam jednak, że ten rok będzie inny. Pisałam Wam już o tym w styczniu. Simplify to moje słowo na ten rok i z uporem realizuję tę misję. Pokażę Wam dzisiaj jak udało mi się do tej pory uprościć życie. Chociaż mogłabym ten wpis podsumować jednym słowem – planuj!

Wbrew pozorom i moim wcześniejszym obawom planowanie nie oznacza nudy, zamiast niej mamy więcej czasu, porządku i możemy robić to co naprawdę chcemy.

1. Planer

Ja korzystam z Planera Pełnego Czasu od Pani Swojego Czasu. Uwielbiam go za cudowny w dotyku papier w kropki. Mogęw w nim planować tak jak chcę, ponieważ nie ma w nim gotowych tablek. Takich tabelek pewnie i tak bym nie wypełniała. Prowadzę w moim planerze coś w stylu bullet journala. Ale o tym w następnym punkcie.

2. System planowania

Moje planowanie zaczęło się od bullet journala i ewoluowało tak, by dostosować się do moich potrzeb. W tej chwili mam plan, który chcę zrealizować do moich 30. Na podstawie tego planu i innych pomysłów tworzę plan luźny plan na rok, który w tym roku rozbijam jeszcze na kwartały. Pod koniec miesiąca podsumowuję poprzedni i planuję kolejny. W niedzielę planuję tydzień, a każdego dnia spisuję najważniejsze punkty na następny. I nie zajmuje mi to wbrew pozorom wiele czasu, a cudownie uławia życie.

3. Budżet domowy

Do tego punktu mieliśmy kilka podjeść. Aż pewnego dnia podliczyłam wszystkie nasze wydatki i wynik na oszołomił. Było to chwilę po przeczytaniu książki Finansowy Ninja i od tamtej pory (już ponad rok) pod koniec miesiąca planujemy wydatki na kolejny oraz na bieżąco spisujemy wydatki. Pomogło nam to przetrwać trudne finansowe momenty.

4. Planowanie posiłków

Planowanie posiłków wiązało się bezpośrednio z tym ile wydawalismy na jedzenie. Codzienne wypady do sklepu i zamawianie jedzenia na wynos nas rujnowały. Teraz planujemy posiłki pod koniec tygodnia i zamawiamy zakupy do domu. Nie tylko oszczędzamy pieniądze, ale też czas, który spędzilibyśmy w sklepie.

5. Rodzinne planowanie

Nie ma to u nas zaawansowanego poziomu, ale wpisujemy wszystkie nasze plany w planer, który wisi w kuchni tak by nasze spotkania czy wizyty u lekarzy nas nie zaskakiwały.

6. Planowanie ubrań

Zabrzmi to strasznie głupio, ale nauczyłam się ostatnio spędzić w niedzielę 3 minuty, bo ogarnąć jakie ubrania mam czyste i uprasowane i postanowić kiedy, w ciągu tygodnia, je założę. Te 3 minuty w nidzielę dają mi 15 min wolnego każdego dnia, bo nie biegam wkurzona po domu o 6 rano szukając, bluzki, żelazka albo skarpetki do pary. Polecam. Serio.

7. 3 priorytety na tydzień

Planowanie jest super łatwe. To realizacja planów sprawia problemy. Papier przyjmie wszystko, ale to my musimy zdecydować co jest dla nas ważne i czym chcemy się zająć. Kiedy robiłam jedną, długą listę zadań najczęściej brałam się za oglądanie serialu. Teraz kiedy spiszę max. 3 ważne sprawy na tydzień nie mam problemów z ich realizacją.

Mam nadzieję, że podobały Wam się moje sposoby. A może podzielicie się swoimi wskazówkami na ogarnianie codzienności?