Mały czy duży – bądź kreatywny!

Piszę ten wpis z okazji dwóch dat w kalendarzu: 1 czerwca obchodziliśmy Dzień Dziecka, a dzisiaj ja świętuję 27 urodziny – mój prywatny dzień dziecka. Mimo tych kilku lat na karku i  tego, że jestem mamą cały czas udaje mi się bawić i czuć jak dziecko. Moim sposobem jest kreatywność, to ona pozwala mi się czuć beztrosko.

Chcę Wam dzisiaj opowiedzieć o tym skąd bierze się w mnie kreatywność i jak pielęgnuję ją w sobie i w moim Małym Człowieku.

Kiedy na ziemi były dinozaury…

czyli, kiedy byłam małą dziewczynką bardzo lubiłam malować, rysować, lepić z plasteliny, a najbardziej lubiłam dowiadywać się jak działają różne rzeczy i jak są zrobione. Dzięki temu z biegiem czasu nauczyłam się zmieniać oponę w rowerze, malować ściany, lutować czy kosić trawę. Można powiedzieć, że jestem kobietą pracującą i żadnej pracy się nie boję.

Wielu rzeczy nauczyłam się patrząc na moich rodziców, a później wykonując z nimi różne zajęcia. Nie ma lepszej szkoły gotowania niż spalenie całego gara fasolki, a rozkręcenie pilota na części pierwsze uczy techniki lepiej niż każda szkoła. (Zdradzę Wam sekret, jeśli zostają wam wolne śrubki po takich zabawach to schowajcie je udawajcie, że wszystko jest OK).

Czym skorupka za młodu

Od niedawna testuję powyższe sposoby na moim Synku. Żeby było jasne Mati nie ma jeszcze dwóch lat, więc nie musi lutować (jeszcze 😉 ), ale już teraz zamiast dawać  Mu do zabawy ciastolinę, proszę Go o pomoc w ugniataniu ciasta. Niedawno odkryliśmy również, że świetną zabawą jest zbieranie klocków do pudełka, a ulubionym zajęciem Małego jest obieranie cebuli. Raz nawet popłakał się, gdy zobaczył, że obrałam cebulę bez Jego pomocy. #truestory

Kochani, jeśli macie dzieci, dawajcie im takie małe-wielkie zajęcia. One odkrywają wtedy całkiem nowy świat, a może przy okazji też trochę pomogą.

Nie wszystko musi być poważne

No, ale miało być o kreatywności. Dla mnie jest ona właśnie znajdowaniem małych radości w takich codziennych sprawach. Wiadomo, że gdy jestem głodna to marzę tylko o tym, by jak najszybciej zobić obiad. Ale, gdy tak bardzo mi się nie spieszy traktuję nawet lepienie pierogów jak sztukę: delikatnie zlepiam ze sobą brzegi i staram się je ładnie wykończyć.

Kiedy nachodzi mnie nagła ochota na słodkie, zawsze udaje mi się upiec jakieś ciasto czy babeczki – ileż kreatywności trzeba, by wykrzesać coś mając w domu tylko banany i mąkę!

Staram się też sama wykonywać różne ozdoby do mieszkania. Mówię tutaj zarówno o tych świątecznych np. choinkowych, jak i tych całorocznych np. dywanik w pokoju Synka, czy ozdobna poduszka.

tylko 24 godziny

Doba każdego z nas ma taką samą długość i tylko od nas zależy jak ją wykorzystamy. Jeśli narzekasz, że nie wiesz jak być kreatywnym albo nie masz na to czasu  to gwaranuję Ci, że to nieprawda. Musisz poprostu bardziej się wysilić i umieć dostrzec niezwykłość codziennych chwil.

Ja łapię takie momenty w moim planerze i każdego dnia zapisuję jedną miłą rzecz, która mi się przydarzyła. Jest to świetny sposób na oddzielenie od siebie, z pozoru takich samych, dni, które zlewają się w całe tygodnie i miesiące.

A Ty masz czas na kreatywość i odkrywanie niezwykłości każdego dnia? Podziel się w komentarzu swoimi sposobami.

  • Super pomysł z tym spisywaniem jednej miłej rzeczy, chyba też ją wprowadzę! 🙂

    • Olga | Ohmycraft.pl

      Super! Bardzo się cieszę. 🙂 Serio, pozwala to zauważyć jak wiele małych miłych spraw się codziennie dzieje.