Tu i teraz – sierpień 2017

Chciałam żeby ten blog był w całości poświęcony mojej pasji, czyli robótkom ręcznym. Nie chciałam wrzucać tutaj postów lifestylowych, ale może życie jest tak ściśle powiązane z tym co robię, że nie mogę się powstrzymać.
Przedstawiam Wam pierwszy post z serii „Tu i teraz”. Cykl tych postów zainicjowała w polskiej blogosferze Kasia z bloga Worqshop, pomysł spotkał się z tak dużym zainteresowaniem, że jest on kontynuowany przez kolejne osoby. Dziś dołączam do tego grona i dzielę się z Wami moimi przemyśleniami do słów-kluczy.

SŁUCHAM…

Zakochałam się z muzyce z musicalu Hamilton. Zaczęło się od tej piosenki w wykonaniu Studia Accantus. Przepadałam bardzo szybko. Już dawno słyszałam o tym, że jest to jeden z najpopularniejszych musicali w historii, ale jakoś broniłam się przed poznanie go. Nie mogę przestać zachwycać się geniuszem twórcy. Lin-Manuel Miranda połączył amerykańską historię, hip-hop i problemy współczesnego świata. Wiem, że nie brzmi to jak przepis na sukces, a jednak się udało.

CZUJĘ SIĘ…

Bardzo szczęśliwa. Chociaż mój Synek nie daje mi spać to słodkie minki, buziaki i przytulasy z rana rekompensują mi wszystkie trudności. Obserwowanie jak tak mała istotka codziennie odkrywa świat jest takie fascynujące.

CHCIAŁABYM…

Przespać choć jedną noc. Już od ponad roku nie było mi to dane. Wstaję ostatnio wcześniej niż zwykle, Młody Człowiek umila mi noce, a ja jestem po prostu zmęczona. Ratuje mnie tylko w miarę wczesne chodzenie spać i pyszna kawa.

JESTEM wdzięczna za…

Mojego Męża, który jest też cudownym tatą. To w jaki sposób zajmuje się naszym Synkiem przekracza wszystkie moje oczekiwania. Za miesiąc będziemy obchodzić drugą rocznicę ślubu. Nie mogę pojąć jak szybko to zleciało. Czas pędzi, a my jesteśmy coraz bardziej w sobie zakochani.

Pracuję nad…

Milionem pomysłów, które kłębią się w mojej głowie. Chcę by ten blog był naprawdę wartościowy i czytelnicy znajdowali tu treści, które rzeczywiście im pomogą. Robię sobie często burzę mózgu-spisuję swoje pomysły na kartce i odkładam na kilka dni, a później wracam do nich i sprawdzam czy nadal mi się podobają. W taki sposób próbuje odsiewać głupotki, które przychodzą mi do głowy.

Cieszę się…

Każdym dniem. Tyle się wokół mnie dzieje, że staram się z każdego dnia zapamiętać jedną pozytywną rzecz. Nie lubię kiedy czas ucieka mi jak szalony, a ostatnio tak się działo. Doszłam do wniosku, że świat się nie zawali jak nie uprasuje tony prania, a brudne gary poleżą cały dzień (i noc) w zlewie.

Uczę się…

Internetów. Moi znajomi wiedzą, że znam cały internet na pamięć, ale teraz uczę się go z drugiej strony. Wykorzystuję tutaj moc świetnych grup na Facebooku. Bardzo się cieszę, że ten czasopożeracz pokazał mi swoje drugie oblicze, z którego czerpię całymi garściami.

Czytam…

Wstyd się przyznać, ale na książki ostatnio tylko spoglądam tęsknym wzrokiem. Zaczęłam trzy i uroczyście obiecuję, że jutro biorę ze sobą do pociągu Magię olewania. Jadę tylko 15 min, ale to daje mi 30 minut dziennie, a przecież to już całkiem porządna porcja czytania.

Oglądam…

Friendsów. Kolejny raz. Już nawet nie wiem, który. Znam te odcinki na pamięć. Nauczyłam się z nich mówić „prawdziwym” angielskim. No i świetnie się przy nich wykonuje różne inne czynności.

A jak wygląda Twoje tu i teraz? Daj znać na jak spędzasz swój czas i zainspiruj innych.